Gmina Choroszcz solidaryzuje się ze sprzedawcami chryzantem i zniczy

Burmistrz Choroszczy Robert Wardziński informuje, że w związku z sytuacją nagłego zamknięcia nekropolii w całym kraju w dniach 31.10-2.11.2020, Gmina Choroszcz zwróci sprzedawcom poniesione przez nich koszty najmu miejsc przy cmentarzu w Choroszczy, zezwoli też na nieodpłatne zajmowanie miejsc przy nekropolii przez następne dni.

Ilustracja do artykułu 50547553681_420429d98e_c.jpg

Nagłe zamknięcie cmentarzy 31 października br. – tuż przed Świętem Wszystkich Świętych zaskoczyło cały kraj. Wiele osób dotknęło niemożnością swobodnego odwiedzenia grobów bliskich. Jednak najbardziej dolegliwe okazało się dla sprzedawców zniczy i chryzantem, którzy od wielu miesięcy, a często i cały rok przygotowywali się do tych dni listopadowego święta: zainwestowali tysiące złotych i setki godzin w hodowlę kwiatów i zakup zniczy. Zakaz wstępu na cmentarze przekreślił wielomiesięczne plany.

Aby zaradzić powstałym stratom, Gmina Choroszcz zdecydowała, że zwróci drobnym przedsiębiorcom poniesione koszty na wykup miejsc handlowych przy cmentarzu w Choroszczy, co więcej: udostępni miejsca nieopłatnie na kolejne dni – do wyczerpania zapasów, aby sklepikarze mogli sprzedać przygotowany towar.

Dziś solidarność społeczna jest nam wszystkim bardzo potrzebna – mówi Burmistrz Choroszczy Robert Wardziński. Zarówno w naszych odpowiedzialnych działaniach, aby przestrzegać reżimów sanitarnych, i w ten sposób dbać o zdrowie własne i innych, jak również i w tym, by rozczarowanym sprzedawcom zaoferować ulgę, aby mogli zrealizować swoje sprzedażowe plany – dodaje. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy pomogli sobie nawzajem. Wzajemna pomoc w tych dniach jest nam wszystkim bardzo potrzebna. Teraz szczególnie. I jak nigdy dotąd – konkluduje włodarz Gminy Choroszcz.

Ulga skierowana do sprzedawców chryzantem i zniczy przy cmentarzu przy ul. Kościukowskiej i pl. ks. A. Ostrowskiego w Choroszczy. W tym miejscu serdecznie zachęcamy wszystkich, którzy chcą wesprzeć drobny biznes. Zapraszamy.

Fot. www.foter.com

Powrót na początek strony